:: Herba-Thea
Herba Thea herbatyzm i aromaterapia Założona w 2004 roku. Pierwsza w Polsce z samymi naturalnymi herbatami i zapachami.


prasa, tv, radio, internet O nas w mediach



Dziecko, 09.2013 Piękno w zgodzie z naturą

Żyjesz w fascynującym świecie zapachów. Komponujesz pachnące herbaty, tworzysz perfumy, prowadzisz warsztaty, na których uczysz tajników aromaterapii. Czy to trudna sztuka? W jakich dziedzinach życia można ją stosować?

Aromaterapia to jedna z najpiękniejszych dziedzin medycyny naturalnej. Warto stosować ją w codziennym życiu. Jednym ze sposobów może być palenie pachnących świec. Wiele osób je uwielbia i chętnie kupuje. W sklepach jednak przeważają takie, które nie mają żadnego działania prozdrowotnego, a ich zapach to sztuczna kompozycja. Ja promuję inne podejście. Na wykładach i warsztatach dla ludzi chcących tworzyć własne aromatyczne świece przekonuję, że zamiast z parafiny czy stearyny można je zrobić z wosku pszczelego lub sojowego, a zamiast sztucznych substancji zapachowych – użyć naturalnych olejków eterycznych. Pokazuję, jak funkcjonalnie, harmonijnie łączyć olejki i ile ich dodać do świecy, żeby nie tylko unosił się piękny zapach, ale żeby całość działała korzystnie dla zdrowia, pozytywnie na nastrój, na brak apetytu czy nawet przeciwkomarowo. Bywa, że i producenci świec chcą nauczyć się ode mnie, jak tworzyć zdrowe i wartościowe produkty.

Uczę też komponowania pachnących mieszanek herbat oraz komponuję na zamówienie firm – aromatyzuję je wyłącznie naturalnymi składnikami. To również może być rodzaj aromaterapii, jeśli korzystamy z roślin olejkodajnych, z których pod wpływem gorącej wody uwolnią się olejki. Jeśli do herbaty dodamy pachnący plaster ekologicznej pomarańczy ze skórką i korzenne przyprawy, uzyskamy nie tylko pyszny, ale i zdrowy napój, lepszy od sztucznie aromatyzowanych, przemysłowych herbat. Poza tym głównym pobudzającym składnikiem, który jako pierwszy uaktywnia się w herbacie (Camellia sinensis), jest olejek eteryczny, a teina później. Używam przypraw, owoców, kwiatów i czasem naturalnych olejków eterycznych – jako jedyna osoba w Polsce mam zgodę Polskiego Towarzystwa Aromaterapeutycznego na stosowanie olejków do aromatyzowania herbat. Uprzedzam jednak, że amatorskie próby mogą skończyć się poparzeniem śluzówki.

Jest jeszcze coś, co szczególnie ukochałam – komponowanie perfum miejsc, wydarzeń, jako logo marki, a czasem też dla ludzi indywidualnie. Warsztaty tworzenia perfum prowadzę najrzadziej, bo wolę sama jak alchemik czy bohater „Pachnidła” Jan Baptysta Grenouille nazywać zapachem idee i wrażenia. A na warsztatach jednak trzeba część wiedzy ubrać w formuły. Talentu tymczasem formułami się nie zdobędzie. To tak jak z mistrzem Baldinim, którego pomocnikiem był Grenouille. Wiedza go ograniczała, próbował uporządkować chaos geniuszu Grenouille'a matematycznie, a przecież recepturę „ma się w nosie”.

Ach, ta aromaterapia, te esencje zapachu roślin! Zdominowały moje życie wszechstronnie. Z olejkami można stworzyć domowe i profesjonalne spa, urządzić zapachem wnętrze, odtworzyć wonie historyczne, sporządzić naturalne, zdrowe kosmetyki, wesprzeć proces leczenia wielu chorób, podnieść odporność, a także zrelaksować się.

Jakie olejki eteryczne są szczególnie warte uwagi?

Dobra koleżanka Ewa spytała mnie niedawno, bez jakich olejków nie wyobrażam sobie życia. Dziękuję jej za to pytanie. Wzięła mnie w karby. Osobiście wybrałabym: z drzewa herbacianego, róży i lawendy. Drzewo herbaciane to apteczka na „całe zło”. Świetnie też dezynfekuje i wzmacnia odporność. Lawenda to angielska elegancja i czystość, a również doskonała pomoc medyczna. Adoracją pozapraktyczną darzę zaś różany. Kosztowny olejek z róży damasceńskiej to efekt destylacji olbrzymich ilości płatków kwiatu z Bułgarii lub Maroka. Owszem, ma on mnóstwo zalet, m.in. skutecznie poprawia nastrój – a w naszym kraju, gdzie mamy bardzo mało słońca, musimy przeciwdziałać depresji właściwie przez trzy czwarte roku (śmiech).

Olejek Rosa damascena jest wyjątkowo wydajny. Oficjalnie i naukowo określa się to w jednostkach ppm, czyli najmniejsza ilość pachnącej substancji wyczuwana przez człowieka w metrze sześciennym powietrza. Jeden z jego składników to damascenon i choć jest go w olejku różanym tylko 0,14 proc, to w 70 proc. stanowi o zapachu, bo jego próg wyczuwalności to aż 0,009 ppm. Kiedyś zrobiłam taki eksperyment – postanowiłam porównać organoleptycznie wydajność i efektywność olejku pomarańczowego, jednego z tańszych na rynku (uzyskuje się go, wytłaczając skórki owoców) oraz olejku różanego. Okazało się, że na dłuższą metę wydatek jest taki sam! Chcąc uzyskać te same efekty, musiałabym używać olejku pomarańczowego w ogromnych ilościach. Przykładowo, dziesięcioma kroplami olejku pomarańczowego nawonię 40-metrowy salon na dość krótko – to jeden z bardziej lotnych olejków, należy do nuty głowy w perfumach. Tymczasem wystarczy jedna kropla różanego, a w domu przez długi czas będzie unosił się kwiatowo-miodowy zapach. Wartość antydepresyjna olejku różanego jet też o niebo wyższa.

W jaki sposób możemy stosować olejki eteryczne w codziennym życiu, aby nie popełnić poważnego błędu?

Musimy pamiętać, że olejki eteryczne to silnie skoncentrowane substancje. Z wyjątkiem dwóch – olejku z drzewa herbacianego oraz lawendowego – nie wolno stosować ich w postaci nierozcieńczonej. A i tych dwóch nie za ochoczo powinniśmy używać w wersji czystej. Najlepiej przed nałożeniem na skórę wymieszać olejki eteryczne z olejem roślinnym, tłoczonym na zimno. Takiej mieszaniny możemy użyć do pielęgnacji ciała, do terapii, do masażu. Przykładowo, mikstura z olejków: bazyliowego, eukaliptusowego, cynamonowego i goździkowego, wymieszanych z olejem bazowym, pomaga przy problemach artretycznych.

Olejki eteryczne można też rozcieńczyć po prostu w wodzie. Jeśli chcemy użyć olejku do kąpieli, przedtem należy go zemulgować. Nie polecam żadnych sztucznych emulgatorów, używam do tego celu soli, miodu lub mleka. Wystarczy wymieszać parę kropel olejku z cytryny sycylijskiej z odrobiną miodu i wody w miseczce, a następnie wlać tę mieszaninę do wanny. Taka kąpiel działa oczyszczająco i wygładzająco na skórę, a tonująco na nastrój.

Zachęcam też do czytania książek o aromaterapii, których na polskim rynku jest już wiele. Polecam książki, nie artykuły w prasie lub w internecie – tam trafia się sporo błędów.

Czym powinniśmy się kierować, chcąc kupić dobry olejek eteryczny? Na rynku jest ich ogromna ilość. Na co zwrócić uwagę, żeby mieć pewność, że to dobry produkt?

Musimy patrzeć m.in. na cenę. Dobry olejek eteryczny to, niestety, nadal w Polsce rzadkość. Jeśli np. wszystkie olejki danego producenta mają taką samą cenę, na pewno nie będą to produkty dobrej jakości. Widząc olejek bazyliowy w tej samej cenie co pomarańczowy, nie kupujmy go. Najtańsze są olejki ze skórek owoców cytrusowych, nieco droższe z ziół, a najdroższe z kwiatów. Tak jak wspominałam, z wyjątkowo cennych kwiatów, takich jak róża damasceńska, olejek będzie bardzo drogi – ale to inwestycja, która się opłaci.

Producenci chwalą się też certyfikatami i spełnionymi normami. Najbardziej śmieszy mnie, jak widzę deklarację, że olejek spełnia normy IFRA. Te normy mówią o tym, w jakich sytuacjach i dla kogo dany olejek jest niebezpieczny, czyli np. że nie można go używać w pierwszym trymestrze ciąży albo że użyty na skórę wystawioną na promieniowanie słoneczne może wywołać przebarwienia, albo że obniża ciśnienie. Zatem olejek nie może spełniać tych norm – to człowiek powinien się do nich stosować. Patrzmy na spełnienie norm ISO i farmakopealnych. Jeśli którakolwiek Farmakopea podpisuje się pod olejkiem, to znaczy, że został on przebadany do użycia takiego jak apteczne, czyli nie jest po prostu zapachowym byle czym do aromatyzowania toalet i trucia się tym jednocześnie.

Wspomniałaś o używaniu olejków do pielęgnacji skóry. Czy taki samodzielnie wykonany kosmetyk będzie lepszy niż preparaty firm kosmetycznych, które mają wiedzę, kompetencje, doświadczenie?

Na pewno będzie lepszy. Produkując własny kosmetyk, nie dodajemy parabenów, silikonów ani innych „kompetencji” (tu Katarzyna puszcza oko), które znajdziemy w większości preparatów dostępnych na rynku. Te składniki wcale nie pomagają urodzie. One sprawiają, że kosmetyk jest tańszy w produkcji – ale też mniej wartościowy dla skóry. A dla mnie oznaką piękna jest zdrowa, wypielęgnowana skóra. Powinna być gładka, pozbawiona tzw. twardych zmarszczek, przebarwień, wyprysków, które często są sygnałem, że organizm musi wyrzucić z siebie wiele trujących chemicznych substancji. Nakładajmy na skórę z miłością różne dobre składniki.

Samodzielne wykonanie kosmetyku to naprawdę piękna sprawa! Możemy np. przyrządzić sobie krem Galena, który ma bardzo prostą recepturę – pochodzi ona z II wieku naszej ery. W skład tego kremu wchodzi woda różana, płynne i stałe oleje, wosk pszczeli i olejki eteryczne. Krem Galena ma działanie ochronne i odżywcze. Do podstawowej receptury możemy dodawać różne olejki eteryczne – odmładzające, ujędrniające, oczyszczające skórę młodzieńczą, w zależności od potrzeb.

Samodzielna produkcja kremu wydaje się jednak dość trudnym wyzwaniem. Czy można zrobić coś prostszego, co także przysłuży się urodzie?

Oczywiście. Wystarczy dobry, tłoczony na zimno olej oraz kilka olejków eterycznych! Taka mieszanka to wspaniały kosmetyk, którym możemy zastąpić krem do twarzy, balsam do ciała, ujędrniający preparat do walki z cellulitem etc.

Naturalny olej z olejkami eterycznymi, położony na wilgotną skórę – najlepiej przetartą własnoręcznie zrobionym tonikiem aromaterapeutycznym, to już bardzo dobra pielęgnacja. A jak zrobić taki tonik? Składa się on po prostu z wody oraz olejków eterycznych, z zastosowaniem tzw. emulgatora ręcznego, czyli… mocnego wstrząśnięcia przed każdym użyciem (śmiech).

Wiem już, że dobry olej bazowy powinien być tłoczony na zimno. Czy jakiś olej polecasz specjalnie? I z jakimi olejkami najlepiej go mieszać?

Nie ma jednej dobrej receptury na konkretny problem, do konkretnej potrzeby. Ani przy pielęgnacji urody, ani przy dbaniu o zdrowie. Najlepiej zrobić wywiad taki, jak kosmetyczka robi z pacjentem. Wtedy dobierzemy olej i olejki. Ale nie będę skąpa i podam garść ogólnych informacji, np. olej ze słodkich migdałów pasuje do każdego rodzaju cery. Dobrze znosi go i skóra przetłuszczająca się, i normalna, i dojrzała, a także wysuszona i odwodniona. Jeśli dodamy do niego olejek lawendowy, z drzewa herbacianego, a także jakiś olejek cytrusowy, otrzymamy kosmetyk o działaniu oczyszczającym. Po dodaniu olejku cytrynowego i różanego albo neroli uzyskamy specyfik, który zbawiennie podziała na rozszerzone naczynka. Dodając natomiast olejek geraniowy, wyprodukujemy sobie wspaniały kosmetyk ujędrniający, który wspomoże produkcję estrogenów, czyli… odmłodzi.

Czy samodzielna produkcja kosmetyków zajmuje dużo czasu?

Wszystko zależy od tego, ile mamy czasu i zapału. Są receptury bardziej czasochłonne, średnio skomplikowane i zupełnie proste. Jeśli jednak ktoś dobrze odnajdzie się w samodzielnym wykonywaniu prostych kosmetyków, to możliwe, że postanowi kiedyś zrobić coś bardziej skomplikowanego, o bogatszym składzie, konsystencji bardziej przypominającej „tradycyjny” kosmetyk, wymagającego więcej starania i uwagi. Ale jeśli nie ma czasu, to do pielęgnacji ciała wystarczą proste kompozycje z naturalnych składników. Ciało nam się odwdzięczy!

Nasze czytelniczki z pewnością chciałyby się dowiedzieć, jak przy pomocy naturalnej pielęgnacji odzyskać formę po porodzie. Co mogłabyś im doradzić?

Myślę, że przez formę rozumiemy powrót do wcześniejszej sylwetki i stanu skóry. Z olejków eterycznych łatwo dostępnych w Polsce i olejów bazowych można przyrządzić oliwkę do automasażu, która działa ujędrniająco, ale można jej używać po okresie karmienia. Oliwkę rozprowadzamy po ciele łagodnymi, głaszczącymi ruchami w kierunku serca. Do ciemnej butelki wlewamy 40 ml oleju ze słodkich migdałów i 10 ml oleju z zarodków pszenicy. Wkraplamy olejki eteryczne: 3 krople cyprysowego, 2 bergamotowego, 2 pomarańczowego, 2 geraniowego, 1 jałowcowego. Okres ważności oliwki to 6 miesięcy.

Często słyszy się, że kobiety w ciąży powinny unikać olejków eterycznych. Może jednak są jakieś, które można stosować w tym czasie?

Większości olejków faktycznie nie powinno się stosować w ciąży, szczególnie w pierwszych miesiącach. Odradza się m.in. olejek arcydzięglowy, cyprysowy, hyzopowy, jałowcowy, z kopru włoskiego, lawendowy, majerankowy, melisowy, z mięty pieprzowej, rozmarynowy, rumiankowy, szałwiowy i tymiankowy.

Mogę natomiast polecić sandałowiec biały, mandarynkę i różę damasceńską. Jeśli chcemy użyć ich do pielęgnacji skóry, możemy jako bazę zastosować wspomniany już olej ze słodkich migdałów, ogórecznika lub zarodków pszennych. Na 50 ml oleju bazowego weźmy 20 kropli olejków eterycznych w takich proporcjach: 10 kropli sandałowca, 8 kropli mandarynki, 2 krople róży.

Jeśli natomiast chodzi o kąpiel, to kobiety w ciąży powinny używać zdecydowanie mniej niż 10 kropli olejków, standardowo polecane do kąpieli. Wystarczą 3–4 krople olejku eterycznego. Warto go przed dodaniem do wody zemulgować – wymieszać w miseczce z odrobiną miodu i wody.

Czy aromaterapię można stosować u niemowląt?

Tak, można, choć oczywiście z umiarem. Jeśli maluch ma problemy z trawieniem, to w jego pokoju warto rozpylić (przy pomocy dyfuzora na zimno, np. Muji) jedną kroplę olejku eterycznego z kopru ogrodowego. Jeśli natomiast dziecko nie może zasnąć, użyjmy kropli olejku lawendowego lub z rumianku rzymskiego. Te specyfiki pomogą też na płacz i marudzenie! Jeśli w domu nie ma dyfuzora, można wlać jedną kroplę do miski z gorącą wodą – para uwolni zapach.

A gdy chcemy w naturalny sposób pielęgnować delikatną skórę maluszka, użyjmy do tego celu oleju ze słodkich migdałów. Podziała on znacznie lepiej niż nawet najdroższe sklepowe kosmetyki. Wystarczy naprawdę kilka kropli. Porównajmy z zasadą, że do masażu całego ciała szczupłego dorosłego człowieka wystarcza łyżka oleju bazowego z olejkami eterycznymi.

Dziękuję za rozmowę.

Z Katarzyną Kochańską rozmawiała: Agnieszka Mączyńska-Dilis

© 2009-2018 Herba Thea design by MindBorn kontakt: info@herbathea.pl