:: Herba-Thea
Herba Thea herbatyzm i aromaterapia Założona w 2004 roku. Pierwsza w Polsce z samymi naturalnymi herbatami i zapachami.


prasa, tv, radio, internet O nas w mediach



ulicaekologiczna.pl, 01.02.2012 Herbata – rozgrzewanie bez prądu

Herbata – gorący napój, który zimą chętnie doprawia się rumem lub innym mocnym alkoholem, żeby grzał od środka. Czy zatem kierowcy i abstynenci mają dobrowolnie marznąć? Oto parę sposobów na ominięcie alkoholowej wkładki.

Wyznawcy herbat niefermentowanych lubią pić herbatę zieloną o każdej porze roku, dnia i nocy. I nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież jest niezmierzone bogactwo zielonych herbat. Tyle że mamy się rozgrzewać…

Zielone herbaty wychładzają organizm. Doskonale komponują się z limonką lub cytryną. Grają pierwsze skrzypce w owocowych drinkach z lodem na upały. Człowiek się rozmarza, a trzeba rozmarzać. I nici z egzotyki. Czy zatem czas porzucić herbatę zieloną, gdy zima trzyma? Niekoniecznie. Jeśli nie planujesz wkrótce po wypiciu jakiejś pysznej senchy czy banchy witać się z Dziadkiem Mrozem, to możesz wypić filiżankę zielonej. Jeśli będziesz do końca wieczora siedzieć na piecu jak głupi Wania z rosyjskich baśni, to pij zieloną do dna. Jednak w zimne dni i noce warto brać przykład z mieszkańców najzimniejszych krain i wybrać inny kolor herbaty.

Ogień smoka

Czerwone, choć nie jak ogień, herbaty zwane oolong pasują na każdą porę roku. Latem i zimą, w podróży, oolongi można pić jak niektórzy Chińczycy – zaparzone w puszkach po kawie czy długich przezroczystych tubach z zakrętką. Nie jest to piękne i trudno to nazwać sztuką herbaty. Ale za to jakie praktyczne!

Herbatę oolong parzymy w 80 st. C. Może to ta wyższa niż w przypadku zielonych (70 st. C) temperatura parzenia sprawiła, że Chińczycy wierzyli, że w imbryku czerwona herbata przyjmuje postać smoka? A może to, że ich faktura przypomina pofałdowaną plecionkę czy nierówną, zrogowaciałą skórę gada?

Czarno to widzę

Chińskie pojmowanie świata jest dla europejczyka zagadką. Na czarne herbaty mówią: czerwone. Gdzie się tylko da, widzą smoki. Są jednocześnie wojownikami i poetami dnia codziennego. „Na południe od szczytu w obłokach” – podobno właśnie to oznacza słowo yunnan po chińsku. Młody yunnan, z dużą liczbą tipsów, czyli szczytów krzewu herbacianego, zdumiewa swoją błogością, okrągłym smakiem, słodowym, orzechowym, delikatnym i pełnym. Nazywany jest herbacianą mokką. Po 4 min. parzenia w 90 st. daje niebo w gębie.

Czarne herbaty, również indyjskie, cejlońskie i afrykańskie, nie wychładzają organizmu. Można je śmiało popijać w mrozy, chłody, przenikliwie wilgotne dni, gdy jest nam zimno do szpiku kości. Sprawdzą się świetnie assam i jego szlachetna purpura czy darjeeling – szampan wśród herbat. Tylko nie wolno kupować ich w zwykłych sklepach, bo to nie będzie to samo. Warto poszukać najlepszej jakości. Niech to, co ma być niebiańskie, niecodzienne, wyrafinowane, nie stanie się podróbą o szlachetnej nazwie. Szanuj herbatę.

Zimowe dodatki

„Spice up your life” – zachęcały Spice Girls. Przypraw swoje życie. Ale jak? Ale czym? Przyprawami, korzeniami przywożonymi z zamorskich krain, gdzie pieprz rośnie.

Na co dzień polecam prostotę, ale nie prostactwo. Jeśli nie masz jeszcze najlepszych herbat z wybornej herbaciarni, to – myśląc ekologicznie i ekonomicznie – przejrzyj domowe zapasy i je zużyj, zanim kupisz nowe. Posegreguj herbaty kolorami. Czarne, zielone, czerwone, białe, żółte, herbatki ziołowe i owocowe. Jeśli jesteś herbofilem, masz tych gatunków choć ze czterdzieści…

Herbofilią określam zamiłowanie do ziół, przypraw i ziela herbaty, czyli po łacinie Herba thea. Pomieszanie gatunków.

Herbata Pomieszaj w ceramicznym, szczelnie zamykanym pojemniku wszystkie herbaty czarne, jakie masz, ale tylko te czyste, bez aromatów i dodatków. Oczywiście te liściaste, a nie pył w torebkach. Tak to już bywa, że pomieszanie przeciętnych gatunków daje w efekcie lepszy smak i aromat. Przechowuj swoją mieszankę bez kontaktu z mocnym światłem, powietrzem i mnogością innych zapachów. Herbata reaguje na światło, wietrzeje i łatwo pochłania inne zapachy, więc niezbędny jest naprawdę szczelny pojemnik. Ceramiczny lub z ciemnego szkła. Pomysł trzymania herbaty w metalowych puszkach nie jest udany. Liście wchodzą w reakcję z metalem i kurczą się, ciemnieją, brzydną, słabną. Plastik też zostaw do „herbatki granulowanej o zapachu malinowym”, a nie do prawdziwej herbaty.

Bazę już masz. Teraz sięgnij do zapasów przypraw. Zlokalizuj pieprz, ziele angielskie, cynamon, kardamon, goździki, liście curry, anyż gwiazdkowy, szafran, kozieradkę itd. Zaczynamy komponowanie. Do herbat czarnych bardzo pasują przyprawy korzenne. Ich rozgrzewające właściwości są w pełni kompatybilne z właściwościami czarnych, fermentowanych listków ziela thea. W komponowaniu smaków człowieka ograniczają niemal wyłącznie przyzwyczajenia, komunały, powielane wierzenia.

Herbata krok po kroku

Wszystko rozjaśni się w miarę regularnego ćwiczenia i testowania. Dodawaj smaki pojedynczo i kosztuj po zaparzeniu. Nie wrzucaj od razu całej tablicy eco-Mendelejewa do imbryka. Najpierw ośmiel się do ziela angielskiego. Po angielsku zwie się ono allspice, czyli wszystkie przyprawy korzenne w jednej. Przyprawa do sosów, zup i bigosów w herbacie? Tak! Smakuje, jakby się dodało do naparu trochę goździków, trochę cynamonu, trochę gałki muszkatołowej, szczyptę pieprzu. Oszczędność nie lada i ryzyko małe. Nie inwestujesz od razu we wszystkie najdroższe przyprawy świata, a jak mieszanka nie zasmakuje, to pożegnasz się z nią bez poczucia straty.

Kolejna ważna uwaga przy komponowaniu: nie zniechęcaj się szybko. Trzeba zaczynać od minimalnych ilości przyprawy, zwiększając jej stężenie, jeśli za mało ją czuć. Łatwiej dodać niż ująć.

Myślisz, że kardamon i kozieradka są do kawy? To nie jest prawda objawiona. Rozkrusz więc ziarna kardamonu malabarskiego o soczystej, zielonej barwie. Wrzuć do imbryka łupinki i ich wnętrze. Pachną cytrynowo-eukaliptusowo-korzennie. Pod wpływem gorąca wody wydzielają te wspaniałe olejki eteryczne, inaczej: olejki lotne.

Ostatnia porada: kupuj tylko przyprawy w całości, niemielone. Tylko tak sprawdzisz ich jakość. Weź na przykład w palce goździk. Ta kojarząca się z grzanym winem lub ze świętami przyprawa powinna być brązowa, a nie poczerniała. Główkę powinna mieć całą, a nie ukruszoną. No i istotna jest jej świeżość, obfita zawartość olejków. Jak to sprawdzić? Naciśnij paznokciem nóżkę goździka. W miejscu nacisku powinna się pojawić wilgoć. Jeśli palec pachnie olejkiem goździkowym, masz świeże goździki, które w małej ilości można wsypać do herbaty.

Sztuka herbaty – jak jedzenie, jak każda sztuka kulinarna – jest nietrwała, szybko znika w ustach. Jednocześnie jest wyjątkowo trwała. Opiewa się jej piękno od wieków, od tysiącleci. Mimo zmian w trybie życia człowieka, mimo upadku królestw, mimo szybkiego tempa codzienności – herbata wciąż zajmuje honorowe, królewskie miejsce na podniebieniach prawdziwych koneserów i smakoszy.

Autor: Katarzyna Kochańska – znawczyni najlepszych gatunków herbat, olejków eterycznych, naturalnych przepisów na urodę, kiperka, kompozytorka smaków i zapachów. Poza tym od lat zajmuje się aromaterapią i aromamarketingiem.

Tekst pochodzi z miesięcznika Magazyn Vege.

Magazyn Vege to miesięcznik wydawany przez Fundację Viva propagujący nowoczesny, alternatywny styl życia, dbałość o naturę i zdrowie. Pismo dostarcza informacji dotyczących zdrowia i żywienia, przedstawia gwiazdy i autorytety, daje rady przydatne w codziennym życiu. Poruszane tematy to: imprezy i wydarzenia, wywiady z gwiazdami-wegetarianami, wege przepisy kulinarne, żywienie, etyka, sport, natura, medycyna naturalna, moda, kosmetyki, ekologia, ludzie i zwierzęta, ochrona środowiska i wszystko, co się z tymi tematami wiąże.

© 2009-2018 Herba Thea design by MindBorn kontakt: info@herbathea.pl